Pomogła: 2 razy Dołączyła: 23 Lut 2005 Posty: 5624
Wysłany: 29 Czerwiec 2007, 12:10
nie wiem jak to wytłumaczyć, czy to choroba czy co.. ale opowiem Wam jak BYŁO ze mną.
przyjechaliśmy do Irlandii 2 marca rok temu. przez pierwszy tydzień generalnie nic nie jadłam- wiadomo stres, nowe otoczenie, nowe jedzenie. gdy znaleźliśmy pracę i panował ogólny luz zaczęło się..
wstając rano myślałam tylko o jedzeniu.. w trakcie śniadania myślałam co zjem na drugie śniadanie. w pracy myślałam już co przegryżć (i tak robiłam), potem dumałam o kolacji.. a kładąc się do łóżka o śniadaniu. przybrałam z 7kg do sierpnia. postanowiłam walczyć ze sobą. słodyczy nie mogłam odstawić "na raz". koło 14:00 każdego dnia w pracy miałam straszne drżenie nóg, gwiazdki przed oczyma (tak jak zawsze miałam przed zemdleniem). i co mnie ratowało? parę żelek, takich malutkich za 2centy.
i tak stopniowo dzięki Bogu odstawiłam wszystkie słodycze. jeśli je jem to sporadycznie, i potrafię się opanować.
i teraz mam pytanko- jak myślicie- co to w ogóle było? choroba?
modlę się tlyko żeby to nie wróciło
_________________ "Patrzysz na mnie z taką wiarą, z jaką nigdy nikt nie odważył spojrzeć się..."
Pomogła: 5 razy Wiek: 24 Dołączyła: 26 Gru 2005 Posty: 13520 Skąd: moje miasto :)
Wysłany: 29 Czerwiec 2007, 12:48
też tak mam czasem, wiesz?
nie wiem od czego to zależy. brak samokontroli jakiś.
ale wystarczy kilka razy ze sobą pogadać i pomyśleć: co mi się stanie, jak nie zjem teraz ciasta? (odpowiedź: nic!) i po pewnym czasie jest ok.
Teraz od niedawna mało jem słodyczy, troszkę więcej się ruszam, więcej owoców itp. i już na wadze to widać
choroba to to raczej nie była DiBi... Chociaż, ja się nie znam
Pomogła: 2 razy Dołączyła: 23 Lut 2005 Posty: 5624
Wysłany: 29 Czerwiec 2007, 13:26
to trwało pół roku, bardzo przybrałam na wadze. teraz już jest ok, czasem mnie korci żeby schrupać coś słodkiego ale w porównaniu z tamtym stanem to nic.
wtedy się załamałam.. nie mogłam sobie dać rady z samą sobą. i do tego nie miałam wtedy netu, żeby Wam się wyżalic..
_________________ "Patrzysz na mnie z taką wiarą, z jaką nigdy nikt nie odważył spojrzeć się..."
Rozumiem Cię Dibi, z tym, że mnie to nadal "trzyma"
Już wcześniej miałam z tym problem, ale wydawało mi się, że sobie z tym poradziłam, z naciskiem na słowo wydawało.
Teraz to wraca i są dni kiedy myślę praktycznie tylko o jedzeniu. Wolę wieczorem czuć się ciut niedojedzona, ale częściej czuję się przejedzona co owocuje niechęcią do siebie, no i oczywiście wielkim brzuchalem.
Tak naprawdę to mam wrażenie, że jak ktoś raz wpakuje się w jakieś zaburzenia jedzenia to ma to już na całe życie
Pomogła: 7 razy Wiek: 29 Dołączyła: 31 Mar 2005 Posty: 2966 Skąd: Bywater
Wysłany: 29 Czerwiec 2007, 21:29
A ja mysle DIBi ze to poprostu otoczenie...ja wiem jak bylo ze mna. Tutaj ludzie jedza na okraglo - doslownie - no i rzeczy sa inne niz w Polsce, wiec tez zaczelam jesc. Ale na szczescie sie opanowalam o czasie.
To poprostu otoczenie i nowe nieznane slodycze...
_________________ There's only one true Kikker! Let's Kikker!
Pomogła: 1 raz Wiek: 27 Dołączyła: 26 Maj 2007 Posty: 7753 Skąd: Windmill paradise
Wysłany: 29 Czerwiec 2007, 23:25
DiBi napisał/a:
nie wiem jak to wytłumaczyć, czy to choroba czy co.. ale opowiem Wam jak BYŁO ze mną.
przyjechaliśmy do Irlandii 2 marca rok temu. przez pierwszy tydzień generalnie nic nie jadłam- wiadomo stres, nowe otoczenie, nowe jedzenie. gdy znaleźliśmy pracę i panował ogólny luz zaczęło się..
wstając rano myślałam tylko o jedzeniu.. w trakcie śniadania myślałam co zjem na drugie śniadanie. w pracy myślałam już co przegryżć (i tak robiłam), potem dumałam o kolacji.. a kładąc się do łóżka o śniadaniu. przybrałam z 7kg do sierpnia. postanowiłam walczyć ze sobą. słodyczy nie mogłam odstawić "na raz". koło 14:00 każdego dnia w pracy miałam straszne drżenie nóg, gwiazdki przed oczyma (tak jak zawsze miałam przed zemdleniem). i co mnie ratowało? parę żelek, takich malutkich za 2centy.
i tak stopniowo dzięki Bogu odstawiłam wszystkie słodycze. jeśli je jem to sporadycznie, i potrafię się opanować.
i teraz mam pytanko- jak myślicie- co to w ogóle było? choroba?
modlę się tlyko żeby to nie wróciło
chwilowe przerażenie i przystosowanie organizmu. wiele osób wyjeżdzających ma coś podobnego tak jakby mogo zabraknąć jedzenia.. myśli sie na zapas żeby było coś do zjedzenia
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum